Ten, który przychodzi z pytaniem, wątpliwością, pomysłem albo marzeniem. Ten, który czegoś jeszcze nie umie, ale może się nauczyć. I ten, który mimo doświadczenia nadal szuka nowych dróg.
Od wielu lat pracuję z ludźmi — młodymi i dorosłymi — rozmawiając o literaturze, języku, szkole, maturze, edukacji, sukcesach i trudnościach. Imię mam znaczące: sławię dobre rady i radość płynącą ze spotkania z drugim człowiekiem.
Lata pracy dały mi doświadczenie, ale nauczyły też szacunku dla ludzkiej różnorodności. Każdy przychodzi z inną historią, możliwościami i potrzebami. Każdemu warto przyjrzeć się uważnie — bez pośpiechu i gotowych etykiet.
Lubię słuchać. Naprawdę słuchać — tak, żeby usłyszeć człowieka: jego sposób myślenia, potrzeby, obawy i doświadczenia. Wierzę, że dobra pomoc zaczyna się właśnie od uważności.
Lubię też rozmawiać — poważnie i z humorem, spokojnie i z pasją. Chcę pytać, różnić się, szukać, sprawdzać własne sądy i odkrywać coś, czego przed chwilą jeszcze się nie widziało. W takich spotkaniach człowiek czasem po raz pierwszy słyszy własny głos.
Literatura fascynuje mnie, bo od wieków opowiada o pragnieniach, wyborach, błędach, miłości, samotności, wolności, odpowiedzialności i nadziei. Rozmowa o książkach szybko staje się więc rozmową o życiu.
Bywam wymagająca, bo wiem, jak wiele daje dobrze postawiona poprzeczka. Jestem cierpliwa, bo rozwój potrzebuje czasu. A ludzi wciąż jestem ciekawa — chyba dlatego po tylu latach nadal tak lubię swoją pracę.
Największą radość daje mi przyglądanie się rozwojowi. Chwila, w której uczeń zaczyna mówić własnym głosem. Kiedy nauczyciel, który znajduje nowy pomysł, zabiera go do swojej klasy i przetwarza. I wtedy, gdy człowiek, który dzięki pomocnej dłoni, robi następny krok — ku samodzielności.
Słowo jest moim naturalnym sposobem spotkania z drugim człowiekiem. Dlatego rozmawiam, czytam, analizuję i piszę. Zależy mi na języku pięknym, precyzyjnym i żywym — takim, który zostawia miejsce na własne odkrycia.