Dziś będzie lirycznie i prywatnie.
O mnie i o mojej mamie.
Była wspaniałą osobą. Mądra, ciepła, pryncypialna.
Była akacją.
Dlaczego?
Niech Wam sama odpowie wierszem Progi wtajemniczenia.
Progi wtajemniczenia
Akacjo
rozwichrzona
sprzeczności pełna!
Mocą jakiej harmonii
umiesz łączyć
chropowatość pnia
artretyczny splot konarów
sękatych
z delikatnym ażurem
gałęzi
i nieśmiałością
listków,
które wszystko wiedzą,
czy kocha,
czy lubi,
czy nie — — —
Wieszczko — czarownico,
w rozpasanej bujności,
zapachów
niczym w kadzidlanym dymie.
Pochylasz się nade mną
otaczasz mnie
szeptem
zaklęć
i przekraczam
pierwszy
próg wtajemniczenia.
Z niewyraźnych szeptów
wyłania się najoczywistsze:
Miłość.
Siostro!
Wkraczamy w październik…
Wspomnieniem zapachu
nie nasycisz głodu.
Opadają Twe listeczki
obnażając kruchość,
tak, jakby to one,
takie nieśmiałe
były Twoją siłą.
Gdzie się podziała
Twa wiosenna
bujność?
Czarne Twoje gałęzie
rysują
kabalistyczny
tekst
na jesiennym niebie.
Otacza mnie
wspomnieniem szeptu
i przekraczam
drugi
próg wtajemniczenia;
ze znaków zawiłych
odczytuję
najoczywistsze równanie:
Miłość
równa się
Trwanie.
Październik 1981
Ogromnie wzrusza mnie ten prosty wiersz.
Nie z powodu wartości artystycznej, ale dlatego, że w nim jest cała mama.
Delikatna, ale stanowcza.
Estetka, ale zawsze chowająca się za chropowatością.
I skłaniająca do myślenia.
Dlaczego cytuję tę refleksję? Bo łączy się z wierszem Trwanie.
Trwanie
Wygasa czas,
kołacze serce,
Ciśnienie wzrasta.
Piszę,
by zdążyć nadać kształt tęsknocie,
by to, co ludzkie, żyło we mnie,
nie umarło ze mną.
Niech miłość moja
przemieni się w drzewo,
korzeniami mocno wrośnie w ziemię,
korą chropawą, szorstką
przypomina rodowód,
koroną szumi pieśń niedośpiewaną!
Usiądziecie kiedyś pod tym drzewem,
Córki,
i gdy wiatr w liściach zagwiżdże
nutę niepokoju,
słuchajcie! —
tam Was dosięgną
niedocieczone słowa:
Miłość i Walka.
I to będzie trwanie — — —
Posłuszna woli mamy siadam często pod tym drzewem – akacją.
Do tej pory szum korony prowadził mnie ku Miłości i Walce.
Dla innych.
Teraz dojrzałam, by usłyszeć nutę miłości przeznaczoną tylko dla nas.
Jej i mnie.
***
Pozwólcie mi posadzić
akację na grobie matki
W chropawej korze
zapisała
N I E
Pod ziemią
urna
marmur jasny
Liście szemrzą
pod prąd
zapachniało papierosem
To ona
