Listopadowa rozmowa z mamą


Dziś będzie lirycznie i prywatnie.

O mnie i o mojej mamie.

Była wspaniałą osobą. Mądra, ciepła, pryncypialna.

Była akacją.

Dlaczego?

Niech Wam sama odpowie wierszem Progi wtajemniczenia.

   Progi wtajemniczenia

Akacjo

rozwichrzona

sprzeczności pełna!

Mocą jakiej harmonii

umiesz łączyć

chropowatość pnia

artretyczny splot konarów

sękatych

z delikatnym ażurem

gałęzi

i nieśmiałością

listków,

które wszystko wiedzą,

czy kocha,

czy lubi,

czy nie — — —

 

Wieszczko — czarownico,

w rozpasanej bujności,

zapachów

niczym w kadzidlanym dymie.

Pochylasz się nade mną

otaczasz mnie

szeptem

zaklęć

i przekraczam

pierwszy

próg wtajemniczenia.

 

Z niewyraźnych szeptów

wyłania się najoczywistsze:

Miłość.

 

Siostro!

Wkraczamy w październik…

Wspomnieniem zapachu

nie nasycisz głodu.

Opadają Twe listeczki

obnażając kruchość,

tak, jakby to one,

takie nieśmiałe

były Twoją siłą.

Gdzie się podziała

Twa wiosenna

bujność?

Czarne Twoje gałęzie

rysują

kabalistyczny

tekst

na jesiennym niebie.

 

Otacza mnie

wspomnieniem szeptu

i przekraczam

drugi

próg wtajemniczenia;

ze znaków zawiłych

odczytuję

najoczywistsze równanie:

Miłość

równa się

Trwanie.

Październik 1981

Ogromnie wzrusza mnie ten prosty wiersz.

Nie z powodu wartości artystycznej, ale dlatego, że w nim jest cała mama.

Delikatna, ale stanowcza.

Estetka, ale zawsze chowająca się za chropowatością.

I skłaniająca do myślenia.

Dlaczego cytuję tę refleksję? Bo łączy się z wierszem Trwanie.

Trwanie

Wygasa czas,

kołacze serce,

Ciśnienie wzrasta.

 

Piszę,

by zdążyć nadać kształt tęsknocie,

by to, co ludzkie, żyło we mnie,

nie umarło ze mną.

 

Niech miłość moja

przemieni się w drzewo,

korzeniami mocno wrośnie w ziemię,

korą chropawą, szorstką

przypomina rodowód,

koroną szumi pieśń niedośpiewaną!

 

Usiądziecie kiedyś pod tym drzewem,

Córki,

i gdy wiatr w liściach zagwiżdże

nutę niepokoju,

słuchajcie! —

tam Was dosięgną

niedocieczone słowa:

Miłość i Walka.

 

I to będzie trwanie — — —

 

Posłuszna woli mamy siadam często pod tym drzewem – akacją.

Do tej pory szum korony prowadził mnie ku Miłości i Walce.

Dla innych.

Teraz dojrzałam, by usłyszeć nutę miłości przeznaczoną tylko dla nas.

Jej i mnie.

***

Pozwólcie mi posadzić
akację na grobie matki

W chropawej korze
zapisała

N I E

Pod ziemią
urna
marmur jasny

Liście szemrzą
pod prąd
zapachniało papierosem

To ona

Najnowsze wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *